26 listopada 2009

sic!

jesień nafaszerowała mnie dwunastogodzinnym antybiotykiem, a libczy 38 i 39 towarzyszyły mi przez ostatnie dwa dni bardzo namiętnie

ponura Nosowska intensywnie mnie zachwyca, a ta blond sposobnie opowiada moje nieukontentynowane perypetie




1 komentarz:

mountain pisze...

ciekawy start, liczę na dalszy ciąg Twoich perypetii metaforycznych:)