23 grudnia 2009

halucynacje

zapachem czarnej kawy unosisz moje ponętne fanaberie
pozwalasz swawolnie nieprzyzwoitej Pani nocy zabrać nasze ostatnie rozwichrzone pragnienia omotane mokrymi, niezdarnymi całunkami

w zachód słońca kupujesz mi barwne świecidełka, aniżeli ze wschodem je gasisz
ubrany też w mgiełkę nieprzespanych snów bawisz figlarnie me suche kosmyki

pachnidło niedojrzałej jesieni gwałtowanie zabiło to w nas

2 komentarze:

mountain pisze...

Pani noc jest poważna. albo sprawia, że ludzie są poważni. powaga=nieprzyzwoitość?

nabu pisze...

zasypiając powoli nie nastawiałem budzika
bo nie miał on nic do rzeczy
zasnąwszy niespokojnie nie śniłem a obudziłem się samoistnie

cud brzasku uczyniono bezsensownym
narodziny stały się żenującym wygłupem
ale ostrymi zapałkami podeprę powieki i nie będę już spał
nadrobię straty i nadejdzie czas szarobiałego czuwania a później znów chwila słów

tak będzie aż do końca
lub do początku

podpisano: N

P.S.
rozpisałaś się dziś.
0113. Nie powinnaś już lulać?