3 grudnia 2009

że szczegół boli wiem, że ogół wdzięczy dźwięki

o brzasku spaliłam nasze niedawne reminiscencje z zapachem obłudnego afrodyzjaku i uśmiechnęłam się brutalnie do rozkapryszonej psyche kiedy chciałeś całować moje mizerne zmysły

ukradkiem odeszliśmy nie mówiąc nikomu o nieopanowanych spojrzeniach w samo południe

2 komentarze:

mountain pisze...

myślisz, że zrozumiałem?

nabu pisze...

Jako stały klient, codziennie rozsmakowuje się w nowych potrawach, a choć nigdy nie potrafię najeść się do syta, to i nigdy też nie opuszczam lokalu głodny. Zapraszają mnie, dają widelec i szklankę. Ale nieporęcznie jest danie chwalić, niezręcznie zostawiać napiwki. Bo choć wszystko jest wyśmienite, to jem przecież z cudzego talerza...

Znakomita obsługa o niezwykłych zdolnościach kulinarnych. Smakowite kąski, na które rzucam się jak wygłodniały pies. I z niezmiennym zachwytem merdam przy tym ogonem...
Szczek! szczek!


podpisano: N