25 sierpnia 2010

kozi kozłoska u ludwisiakowej

W końcu udało mi się dorwać panienkę Kozi Kozłoską i postrzelać jej foty moim poczciwym analogiem na zwykłej kliszy rossmana 200, bo na lepszą mnie narazie nie stać.
Zdjęcia robiłyśmy na strzelnicy w piątek, kiedy słonko nieźle nawalało po ryjkach.
Niektóre moim zdaniem lepiej wyglądają w czarno-bieli przez brzydkie czerwone cienie w kolorze.

Pozdrawiamy pana na rowerze w oczojebnym wdzianku i widownię w składzie wszystkich babciów i dziadków siedzących grzecznie na ławeczkach!!











a tu kolory niczym z okładki Smithsów "Louder than bombs" : D