30 listopada 2009

Candy

karmelowy zapach Twoich zmierzwionych włosów i rozlana kawa na dywanie
bo krzyczałeś na mnie gromko

siedmiodniowe nygusostwo oczyściło mnie z fałszywych toksyn
samotność przegrała ze mną w pokera i skończyło się na trzech głębszych

3 komentarze:

nabu pisze...

Niektórzy mają dobrze, trzeba przyznać. Nie zazdroszcze, co prawda, chusteczkożerczej choroby o ładnej nazwie na A, ani nagłych odwiedzin pani na S, ale tygodniowego nygusostwa - jak najbardziej. Zwłaszcza, że to jeszcze, jak się zdaję, nie koniec. I dobrze...
a może niedobrze...

Za zwycięską bitwę należą Ci się gratulacje, z głośnym "hurra!" w tle (lub "iha" - jak kto woli), choć w taki wynik tej niemiłej rozgrywki wierzyłem od początku. Nie pomyliłem się, z prostych przyczyn...

Cieszę się, że wracasz do siebie. Cieszy mnie też, że zdrowiejesz. Jak i cieszy mnie kilka innych rzeczy, ale o nich jutro...
Dziś życzę miękkich snów,
tych na jawie i tych nie.
I szerokokątnego uśmiechu, bo z uśmiechem Ci do twarzy...

podpisano: N

mountain pisze...

po tym długich komentarzu wyżej zostaje mi jedynie mieć nadzieję, że mimo iż wyzdrowiejesz nie stracisz owych psychodelicznych i literackich zdolności:D

cjau pisze...

dobrze tak tej samotności.